• Autor:Aleksander Majewski

Napinka nie zastąpi realizmu

Dodano:
Karol Nawrocki, prezydent RP Źródło: PAP / Darek Delmanowicz
OKIEM CENTRYSTY | Lubię uprawiać sporty walki, ale nie lubię mieszania porządków. Szczególnie, gdy mówimy o interesie państwowym.

Karol Nawrocki wygrał wybory dzięki budowaniu wizerunku twardego gościa, który "nie pęka na robocie". Jakkolwiek sam byłem zdystansowany wobec jego kandydatury (w dalszym ciągu uważam, że liczba znaków zapytania była zbyt duża), Polacy kupili ten przekaz. Inna sprawa, że kandydat PiS, czy – jak głosiła Nowogrodzka – popierany przez PiS był tylko personifikacją sprzeciwu wobec polityki obecnej koalicji rządzącej i trendów, których uosobieniem stał się Rafał Trzaskowski.

Przychodzi jednak moment "sprawdzam", gdy pompki, walka z cieniem, wyprostowane plecy, a nawet groźne pohukiwania i grożenie palcem schodzą na plan dalszy. Oczywiście dla sporego grona akolitów, cieszących się, że wizualizacja ich szkolnego koszmaru dziś sytuuje się w roli patrona, "twardy gość" w Pałacu Prezydenckim to dalej najmocniejsza karta przetargowa. Warto jednak stawiać pytanie, czy nie jest to karta bez pokrycia.

Rację miał Łukasz Warzecha pisząc: "pan Nawrocki to Andrzej Duda w nieco wzmocnionej wersji". Jak wskazał publicysta "Do Rzeczy": "Można było podpisać ustawę pozwalającą na obniżkę akcyzy, bezpieczną dla przedsiębiorców, ale zawetować ustawę o ręcznej kontroli cen paliwa". Podpisanie pakietu ustaw paliwowych wskazuje, że chwilowe ugłaskiwanie opinii publicznej jest dla obecnego prezydenta priorytetem. Analiza i przewidywanie długofalowych skutków decyzji schodzi na plan dalszy, gdy trzeba się pokłonić bałwanowi opinii publicznej.

Podobnie było w przypadku podróży na Węgry. Najpierw odwoływanie spotkania z Viktorem Orbanem, "bo Putin", potem wizyta, długie rozmowy i pompatyczne deklaracje. Tymczasem polityka Budapesztu wobec Rosji, jakkolwiek ją oceniać, nie uległa zmianie. Oczywiście timing w polityce ma duże znaczenie, ale brak asertywnej postawy wobec zmieniających się nastrojów, niekoniecznie mających wiele wspólnego z interesem państwa, nie przystoi politykowi, który budował swój kapitał na byciu "teflonowym".

Summa summarum oberwało się reporterowi TVN24, który po prostu zadał pytanie. Prawdziwa siła nie powinna jednak wymagać takich manifestacji. Między powagą a śmiesznością jest tylko jeden krok.

Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...